
CZASOPISMA: „Film Comment”, „Cineaste”, EKRANy, nr 6 (10) 2012
„Film Comment“
Tytułem wrześniowo-październikowego wydania „Film Comment“ jest Mistrz Paula Thomasa Andersona, czego dowodem jest kadr z filmu (zdjęcie Joaquina Phoenixa) na okładce magazynu. Najważniejszym wydarzeniem branży była jednak 50. (sic!) edycja New York Film Festival. Gavin Smith, w pokaźnym tekście Przełamując fale, na blisko 30 stronach, opisuje historię nowojorskiego festiwalu. W bieżącym numerze pisma pojawiają się również ciekawie zarysowane sylwetki trzech filmowych ikon: Chrisa Markera, Grzegorza Królikiewicza (przy powstaniu artykułu pomocą służyły EKRANy oraz Jean-Louis Trantignant.
Obok nazwisk Kina pisanego wielką literą redaktorzy „Film Comment“ przypominają czytelnikowi o mniej znanej i niedocenianej historii sztuki totalnej, o „nawołującej do zimnej ekstazy“ twórczości autora filmów eksperymentalnych, Petera Kubelki, austriackiego „pioniera awangardy filmowej i purysty celuloidu“ (jak nazywa go Stefan Grissemann, autor poświęconego artyście artykułu Klatka po klatce). W numerze znajdziemy materiał o kulisach powstawania filmu Keep the Lights On Iry Sachs i wywiad z reżyserką Wichrowych Wzgórz Andreą Arnold.
Największą uwagę skupia jednak Chris Marker. W eseju Larry’ego Grossa, Podróżujący w czasie (Chris Marker: protoplasta kinematografii przyszłości), można przeczytać o twórczości niedawno zmarłego francuskiego dokumentalisty. W swoich pierwszych filmach (lata 50. i 60.) Marker sportretował rzeczywistość społeczną w ZSSR (Letter from Siberia, 1957), Chinach (Sunday in Peking, 1956), Kubie (Cuba Si!, 1961), Japonii (The Koumiko Mystery, 1967), Izraelu (Description of a Struggle, 1961) i rodzimej Francji (Le joli mai, 1963), stając się filmowcem etnografem i podróżnikiem. W La Jetée (1962) radykalna zmiana społeczna, temat, który prześladował Markera od dawna, osiągnął wymiar metafizyczny i wpłynął nie tylko na refleksje poświęcone problematyce czasu, ale też pamięci. To dzieło z gatunku science-fiction, młodsza, niefabularna wersja Alphaville Godarda (1965) i swoisty pierwowzór 12 Małp (1995) Terry‘ego Gilliama.
Drugie, po La Jetée wielkie dzieło Markera, Sans Soleil (1983), określane mianem travelogue, jest medytacją nad czasem, przestrzenią, pamięcią i historią. Gross przekonuje, że problem Historii nie może być zdefiniowany lub wyrażony bez związku z Pamięcią i poza jej problemem. Inaczej mówiąc, wybór między Polityką i Metafizyką jest niemożliwy. Kino razem z wideo jest magiczną, filozoficzną zabawką zaprojektowaną i przeznaczoną do rozwiązania tego wyboru, ale już przystępując do tej gry całkowicie zdajemy sobie sprawę z tego, że są one ze sobą nierozerwalne splecione. Warto pamiętać, że Marker jest autorem dwóch filmowych portretów wybitnych twórców kina (Kurosawy i Tarkowskiego). Dziś każdy artysta, którego zajmuje przyszłość ruchomych obrazów zmaga się z pytaniami i problemami, które postawił, wyartykułował i wyjaśnił Marker już ponad 40 lat temu. Marker, tak jak Borges, jest artystą wieku Internetu (Wielką Literą) i avant la lettre. To prorok i odkrywca kinematografii przyszłości, który jest dla współczesnej widowni niezbędny.
Ważne miejsce w numerze pełnił również Jean-Louis Trantignant, z którym wywiad przeprowadziła Joan Dupont. Rozmowa z ikoną francuskiego kina dotyczy przede wszystkim ostatniej roli aktora w Miłości (2012) Michaela Haneke (O miłości, śmierci, i kinie. Wierny do końca). Trantignant to „aktor z uśmiechem mordercy“, melancholijny głos, nieśmiały kochanek Brigitte Bardot w I Bóg stworzył kobietę (1956) Rogera Vadima. Zagrał w ponad 130 filmach, zdobył wiele nagród i kilka serc. Zasłynął przede wszystkim rolą kierowcy rajdowego i wdowca w filmie Kobieta i mężczyzna (1966) Claude’a Leloucha, gdzie wystapił u boku Anouk Aimée. W wieku 81 lat, w ostatnim filmie Hanekego, gra rolę George’a, emerytowanego nauczyciela muzyki opiekującego się swoją umierającą żoną, Anną (Emmanuèle Riva), aż do granic swojej wytrzymałości. Film stał się historią o miłości w obliczu rozkładu i śmierci, opowiedzianą z typową dla austriackiego rezysera chirurgiczną precyzją. Georges nie jest tylko wiernym, oddanym mężem, ale jak powie o nim Anne, potrafi też być potworem. W filmie Hanekego eutanazja staje się aktem miłości. Decyzja George’a, żeby odebrać życie swojej żonie i pozwolić jej odejść, w chwili, kiedy ta jest szczęśliwa, spokojna i zadowolona zostaje usprawiedliwiona. O tym jest właśnie Miłość, o kochaniu do samego końca.
Ponad 10 lat temu Trantignant miał już na zawsze porzucić aktorstwo, jego ostatnim filmem miał być Ci którzy mnie kochają wsiądą do pociągu (1998) Patrice’a Chéreau. Do przyjęcia roli w Miłości przekonała go producent, Margaret Megenoz z Les Films de Losange. Dziś Trantignant żyje niedaleko Pont du Gard, na południu Francji, z trzecią partnerką, Mariane, z którą dzieli pasję do rajdów samochodowych. Mówi o sobie, że jest wiejskim chłopcem. Rohmer nazwał go „aktorem Dostojewskiego“. Człowiek teatru i miłośnik poezji, uczy się wierszy na pamięć, ponieważ nie może już samodzielnie czytać.
EKRANy - film&media - pismo poświęcone rozmaitym zjawiskom współczesnej audiowizualności
http://ekrany.org.pl
http://www.facebook.com/EKRANy